Mimo iż w planie była sesja w śniegu, łaskawy los pokrzyżował plany. Niemniej – niejako dla zrównoważenia – obficie dopisał deszcz, wiatr i wilgotność powietrza. Miód.
Nie zmienia to faktu, że tych parę godzin należało tak do przyjemnych, jak i dość owocnych, co widać poniżej. Z Olą i Tomkiem będę miał okazję widzieć się już wkrótce, bowiem postanowili pobrać się w lutym! Respekt za odwagę w wyborze miesiąca!